Jest problem. Kupiłęm auto 20 lipca (przejście z Corsy 1.2i 97r. na 1.6 16V 98r.) Auto stało kilka miesięcy w niemczech po czym pan z pod Poznania sprowadził je do polski a od tego pana kupiłem je ja. Auto wydaje sie zadbane w brifie widac ze przedemną było czterech włascicieli wszyscy o nazwisku jansen wiec auto bylo w rodzinie u mnie stało ponad miesiąc w zasadzie jeżdze nią od dwuch tygodni wcześniej tylko zrobiłem 300km z Poznania do Warszawy. Olej i pasek rozrządu niby wymienione wiszą tam karteczki ze stanem licznika 113xxx km.
Ostatnio po wyjęciu bagnetu byłem zaskoczony ledwie sięgał do oleju dobrze ze było to w warsztacie u kolegi więc mi dolał Castrol GTX taki jak teoretycznie wcześniej byl zalany (2l. stan w połowie wycięć na bagnecie) było to dokładnie pięc dni temu przejechałem od tamtej pory nie więcej niż 150km. dziś sprawdziłęm stan i widze jest na minimum
Olej ponoć był wymieniany przy 113800 teraz mam dokładnie 115000km.
Czy przyczyną może być to że samochód stał kilka miesięcy pod gołym niebem do tej pory tarcze jeszcze sie nie wytarły do końca z rdzy.
Jak być na to nastawiony, że sie ułoży czy odrazu wymiana pierścieni uszczelek i innych gratów, wycieków nie ma bo ostatnio ustawiałem u tego samego kolegi w warsztacie zbierzność i syfu nigdzie nie widać.
Co mam robić HELP.
wpierdalac olej = brac olej, ubywac oleju, brakowac oleju. Nie bluzgaj w temacie na przyszlosc




