> Nad rzeką, obok farmy siedzi krowa i pali trawkę.
> Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
> - Te, krowa, co robisz?
> - Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
> - Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem...
> - Jasne! Ciągnij macha bracie!
> Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:
> - Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w
> Płucach dłuższą chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak
> wciągniesz, przepłyń się kawałek pod wodą w dół rzeki, wróć tu i
> wtedy wypuść powietrze.
> I mówię ci będzie OK.
> Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale
> już po kilku chwilach zrobiło mu się happy. Wyszedł na brzeg po drugiej
> stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje.
> Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
> - Te bóbr, co robisz?
> - Aaaa, widzisz hipciu, fazuję sobie troszkę...
> - Daj trochę stuffu, ja też chcę.
> - Podpłyń na drugi brzeg do krowy - ona ci da.
> Hipopotam podpłynął w górę rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa
> wywaliła gały i krzyczy: - Bóbr, kurwa, WYPUŚĆ POWIETRZE!
Tekst dobry, pokazują całą prawdę o polakach (celowo z małej litery) "turystach". Sam kilka razy byłem tu i tam i niestety chamstwo, głupota i debilizm na wakacjach to nasza domena. Obojętnie czy w Polsce czy za granicami RP.