Macie :
Rosja, początek XX wieku, pociąg Moskwa - Petersburg, przedział
> sypialny. Na dolnej półce śpi generał, na górnej - pop, a po
> przeciwległej stronie żona popa i córka. U samej góry śpi jeszcze
> ordynans generała. W środku nocy ordynans ów zeskakuje z półki i
> głośno melduje:
> - Panie generale - się odleję!
> Po czym wychodzi. Rozbudzony pop z oburzeniem zwraca się do
> generała:
> - Panie generale, jak można? Na co on sobie pozwala? Pan przecież
> jest generał, co krew za ojczyznę przelewał, cała pierś w medalach, a
> ten tu do pana - "się odleję"! To ja, sługa boży, łysiny się
> dorobiłem każdego dnia i każdej nocy prosząc Boga o wybaczenie panu
> wszelkich grzechów, a ten przy mnie - "się odleję". Tu żona moja,
> całe życie mi poświęciła, jako młodziutka kobieta wyszła za mnie za
> mąż, a ten w jej obecności - "się odleję". Córka małoletnia jeszcze,
> dziewica niewinna, duszyczka nieskazitelna, a ten przy niej -"się
> odleję". Jak można? Jak on śmie?! Niech się pan rozprawi z nim po
> wojskowemu, panie generale!
> Wraca ordynans:
> - Panie generale legnę, już się odlałem.
> Na to generał:
> - A co ty, ćwoku niemyty, palancie przebrzydły? Ja według ciebie
> to kto? Psi ogon czy generał, co krew za ojczyznę przelewał,
> pierś mam całą w medalach, a ty tu do mnie - "się odlałem"! A to
> kto według ciebie jest? Krowi placek czy łysina sługi bożego, co
> każdego dnia i każdej nocy modli się o wybaczenie nam
> pieprzonych grzechów? A ty przy nim "się odlałem"! No a tu kto,
> do cholery? Kurew przydrożna czy żona wielebnego, co całe życie
> mu poświeciła i jako podfruwajka za maż za niego wyszła, dupy
> swej nie dając sąsiadowi? A ty w jej obecności - "się odlałem"!
> A to, no kto to jest według ciebie? Szkapa wyjebana czy córa
> popa, grzechu nie znająca, co do mordy jeszcze nie brała? A ty
> przy niej "się odlałem"! Spierdalaj na górę i zakaz odlewania
> się do samego Petersburga!
Pewien facet strasznie był zabiegany. Firma, zamówienia, kontrakty...
Średnio 20 godzin na dobę w stuprocentowej aktywności. Tak było przez
jakiś czas. Aż wreszcie przyszedł sztres-gigant i gość zasłabł. Na drugi
dzień zgłosił się do zaufanego lekarza.
- Musisz odpocząć przez miesiąc - dwa. Zwolnij, wyjedź na wieś, zapomnij
na jakiś czas o interesach - poradził mu zatroskany doktor.
- No jak mam zwolnić, kiedy tu zamówienia, kontrakty... To niemożliwe!
Jeśli odpuszczę, wypadnę z rynku. Nie możesz mi przepisać jakiejś
przyspieszonej kuracji?
- Dobra, jeśli nie możesz porządnie odpocząć, to przynajmniej codziennie
przez dwa tygodnie bierz kąpiele błotne.
- I co, to mi pomoże odzyskać równowagę?
- Absolutnie nie, ale przynajmniej przyzwyczaisz się do gleby...
