ok odkope kotleta jeszcze raz..
czy ktos juz wywalil u siebie ten filtr weglowy pochalaniajacy opary paliwa ??
rozebralem conieco i wchodza do niego 3 wezyki , ktory z ktorym polaczyc i co zrobic z 3cim ?? a moze trójnik ??
mam dosyc nie zawsze jadacego auta, niemozliwosci wystrojenia, odbijajacego pistoleta, i zwiekszonego spalania...
EDIT:
Ok wyciagnalem to badziewie .. brzynczy w srodku jak grzechotka i wypada czasem ten wegiel jednym z otworow
pytanie.. czy jak wysype calosc to bedzie pusto w srodku i nic nie bedzie blokowac ?? czy lepiej robic zupelnie bez tej puchy obejscie ??
wiem juz (metoda dmuchania

), ze 1 z wezykow idzie pod maske w kol. ssacy, 2gi idzie pod auto i ma tam "ujscie" a 3ci o ile dobrze patrzylem (oczoplasu od tych przewodow dostalem) leci do baku przez dekiel od pompy...
mialem straszna ochote otworzyc ten filtr, ale chyba nie jest rozbieralny
PISZCIE bo mnie juz nosi... zaraz wysype caly ten wegiel z srodka i licze, ze bedzie dzialac poprawnie a, ze bedzie smierdziec benzyna... mnie nie przeszkadza
i 2ga sprawa... elektrozawór odpowietrzania zbiornika paliwa - Delco remy 199 ... jakie wezyki powinny do niego wchodzic ??
EDIT 2:
nie dostalem odpowiedzi zrobilem po swojemu... 20 min stalem nad zlewem i wytrzepywalem caly wegiel z tego ustrojstwa, jest pusty i ma przedmuch wreszcie

benzyna nie smierdzi, dzwiek silnika ulegl zmianie

, pompa paliwa odzyla, odpowietrzenie baku odzylo, spalanie spadlo znacznie (wczesniej za "100" robilem 170km teraz mam 170 i niecale 10l w baku ) auto troszke jakby lepiej sie kreca na obroty, pistolet jeszcze odbija, ale to wina "zapadnietej" klapki -nie widac jej