w czwartek wracałem z wroclawia i auto stracilo moc zamiast obroty rosnac to malały, gaz strzelał w dolot ale co jakis czas sie naprawialo i znow nie ma mocy.. pozniej sie naprawilo na dlugiii czas..
dzisiaj wracajac z lodzi znow to samo brak mocy strzelanie w dolot...
a jakies 5 km od domu auto zaczelo pracowac ewidentnie na 3 cyliundrach jak traktor...
postawilem za diagnoze SWIECE znow cos z nimi ...
SWIECE ok
iskra jest
paliwo raczej tez jest ( czuc wache na swiecach ale to jutro jeszcze sprawdze)
ale wczesniej na benzynie ładnie ganiala
na gazie tez nie pali...
rozrzad OK
silnik kreci ( ale na moje ucho tak jak by miał slaba kompresje) ale moze mi sie tylko wydawac
braklo mi pomysłow co to moze byc, postaram sie podmienic kable WN i kopułke
silnik generalnie juz był slaby i dojechany i zarał olej w duzych ilosciach, zastanawiam sie czy pierscienie sie nie posypały calkowiecie albo jeszcze cos innego
EDIT:
zastanawiam sie jeszcze czy to aby nie uszczelka pod glowica .... delikatne cisnienie w zbiorniczku sie robilo .. i z wroclawia i z lodzi widzialem ze trzymał temp. 92-95 st. gdzie zawsze trzymał 90-92 a w miescie ostatnio tez szybko dochodzil do 100...
z tym ze jak mam ten silnik rozkrecic i remontowac to wole kupic inny, bo ten jest zlom totalny... a znow na jakies SE niemam teraz kasy