Problem zaczął się jakieś 2 miesiące temu od dieselowatego klekotu spod maski. Znajomy twierdzi, że to kwestia ustawienia zaworów. Olałem to bo poza samym dźwiękiem nie było żadnych innych "ale". Od niedawna zauważyłem wzrost spalania. Przed miesiącem licząc spalanie po wyjeżdżeniu pełnego baku wynik pokazywał ok 7,2 l /100km przy nieekonomicznej jezdzie

Dzisiaj potwierdził się wynik z poprzedniego tankowania który równy był 8,9l/100km
Dodatkowo po odpaleniu silnika dość mocno czuć zapach niespalonej benzyny (nie zauważyłem żadnych wycieków).
Uprzedzając pytania: check engine się NIE świeci. Obrotomierz NIE szaleje. Spadku mocy/kultury jazdy także nie zauważyłem
Przychodzi Wam coś do głowy ? Może ktoś już miał podobny problem?